O autorze
Od 16 lat prowadzę agencję modelek GAGAMODELS o niepodważalnej renomie na świecie. Spełniona w 100% zawodowo i prywatnie.
Szczęśliwa.
Od zawsze zakochana w swojej pracy, dobrej fotografii i francuskim kinie. Nie wyobrażam sobie życia bez włoskiej kuchni i espresso machiato . Lubię biel, szarość, fiolet i fuksję. Kolory podobno pokazują jakimi jesteśmy ludźmi. Cenię inteligencję. I znakomite poczucie humoru.
Pracując z bardzo młodymi ludźmi uczę się pokory. To pozwala mi zachować dystans do siebie, ludzi i swojej pracy. Jestem dobrym agentem. Ludzkim.

O nowej GAGA i bliskości moich modelek

Stęskniłam się z pisaniem. Kiedyś pisałam sporo, ale jakoś ostatnio nie miałam do tego głowy. A tak wiele wydarzyło się w moim życiu. Osobistym i zawodowym. Jakby te ostatnie trzy lata zmieniły wszystko. W sumie nie "jakby" - zmieniły. WSZYSTKO. Ot cała prawda.

Macierzyństwo w moim wieku to coś nadzwyczajnego. Coś czego tak naprawdę się nie spodziewałam. Dzisiaj z perspektywy czasu uważam, ba wiem to! że bycie matką po czterdziestce, to stan wyjątkowy. I nie porównywalny do niczego. Nawet ja, stu procentowy pracoholik potrafię się ZATRZYMAĆ. Kiedyś wydawało mi się to niemożliwe. Mam oczywiście w życiu dużo szczęścia. Pracuję tam gdzie chcę, wstaję do pracy szczęśliwa i całkowicie spełniona. Kocham to co robię i nie wyobrażam sobie robić czegoś innego. Ciężko pracuję na sukces. Czasami zbyt ciężko. Ale zawsze jestem pełna optymizmu. A co w tym wszystkim najważniejsze - jestem dobrym człowiekiem. Z krwi i kości. Z problemami - jak każdy. Ale też z człowieczeństwem wypisanym w moim kręgosłupie moralnym. Dzisiaj już nic nie muszę. Zresztą z moim buntowniczym charakterkiem, nigdy nie musiałam. To luksus. Wiedzieć, że nic się nie musi.



Nie pamiętam dzisiaj, czy mój ostatni wyjazd do Nowego Jorku był naszym ostatnim wspólnym wyjazdem z JAC. Minęły trzy lata więc mogę już tego po prostu nie pamiętać. Tyle razem podróżowałyśmy. To była ogromna nauka dla mnie. Dla Moniki zapewne też. Dla każdej z nas z innego powodu. Ale jedno miałyśmy wspólne. Uczyłyśmy się biznesu związanego z modą. To zawód w którym zawsze jest coś czego można się nauczyć. Od wzniosłych chwil, aż po pokorę upadku. Wszystkie scenariusze emocji jakie możecie sobie wyobrazić. Ludzie nie zdają sobie sprawy w jak trudnej branży pracujemy. Kiedy słyszę wypowiedzi ludzi nie związanych z tym biznesem, jak z lekceważącym tonem krytykują pracę modelek uśmiecham się tylko do swoich myśli. Nawet się nie tłumaczę, nie zabieram głosu. Bo i nie ma po co. I tak nie zrozumieją. Dla większości społeczeństwa TO NIE JEST PRACA. Jakieś głupie, pozbawione inteligencji dziewczyny, które leżą i pachną. Ot tyle. Albo naoglądają się programów telewizyjnych o sesjach zdjęciowych w mące czy z dzikimi zwierzętami na ramionach. Ot praca modelki. Wielka mi rzecz. Każda może nią być. A w ogóle to modelki są brzydkie i głupie i nawet moja sąsiadka jest ładniejsza. Albo i nie. Zwykła dziewczyna z ulicy ładniejsza jest od tych top modelek, proszę Pana.

Ale świat się nie myli. I to nie podlega dyskusji. Piękno jest zawsze rzeczą względną. Ale TO PIĘKNO jest wyjątkowe. Nieocenialne. Jasne, że i ja czasem się zastanawiam nad fenomenem niektórych top modelek. Ale wiem już dzisiaj, że są elementy, które decydują o tym, że ktoś znajdzie się na szczycie a ktoś inny nie. Niezaprzeczalnie ciężka praca. Uroda. Doskonała sylwetka. Piękna bądź interesująca twarz. Ale i szczęście. Bycie tam gdzie być się powinno w odpowiednim czasie. Miliony małych elemencików składających się na sukces.

A wiecie co jest moim ? w tym zawodowym sensie ? To, że wciąż wierzę. WIERZĘ W MOJE DZIECIAKI. W ich potencjał. W ich siłę. Piękno. Wciąż szukam. I chcę szukać. Tych najlepszych. Tworzyć z nich ikony piękna. To takie trudne. Ale i takie pasjonujące. Cieszyć się każdym ich sukcesem, chociażby najmniejszym. Szóstką w szkole z angielskiego, jak i pierwszym pokazem w życiu, pierwszym ich edytorialem w magazynie i pierwszą sesją do portfolio. Dobry agent trzyma za rękę. Zawsze. Kiedy przychodzą sukcesy i kiedy przychodzą załamania. A przychodzą. Częściej niż sądzicie.

To niesamowite jak moja ostatnia wizyta w NY różniła się od tej ostatniego lata. Tak tak kochani. Tego lata postanowiłam pokazać NY mojemu Łukaszowi. Tak sceptycznie nastawionemu do mojej euforii nowojorskiej. I jak to zawsze w życiu bywa, uczyliśmy się NY razem, od nowa. I nie chodzi o to czy pamiętaliśmy nazwy ulic. Ale o wszystko. O emocje. Zapachy. Książki.

Ale było w tym wyjeździe jeszcze coś innego niż do tej pory w moich nowojorskich podróżach.

NOWA GAGA.
Jeszcze trzy lata temu mogłam marzyć, właściwe zaczynałam marzyć o fashion week-u, edytorialach w najlepszych magazynach świata czy kampaniach z udziałem moich modelek. Tak trzy lata temu stworzyłam NOWĄ GAGA. Pamiętam jak dziś uczucie PONIŻENIA, kiedy chcąc umówić się na rozmowy w agencjach w Nowym Jorku, napotykałam na zamknięte drzwi. Zostawiałam wizytówki, kompozytki, cokolwiek bym nie zostawiła NIGDY NIKT NIE ODDZWONIŁ. Do czasu kiedy znalazłam JAC a jej imię otworzyło drogę innym moim dzieciakom. I to właśnie było niesamowite tego lata.

Pojechałam do NY prywatnie. Ale jakże wspaniałym uczuciem jakie nam towarzyszyło była BLISKOŚĆ MOICH MODELEK. Tego lata wraz z Paulinką, Julką, Julie i Baśką szwendałyśmy się ulicami RAZEM. Zajadałyśmy się razem pizzą czy puddingiem ze sławetnej Magnolia Bakery, w której trzeba było czekać 20 minut w kolejce by kupić muffinkę!

Suszfolku i Paulinko dzięki za zaprowadzenie nas do Magnolii! To był najlepszy pudding jaki jadłam! Minęły aż, a może TYLKO trzy lata, by móc cieszyć się sukcesem całej gromady przecudnych modelek, nie tylko jednej jedynej.

Cieszyłam się jak dziecko, kiedy aż trzynaście dziewczyn postawiło pierwsze kroki na tak znakomitej imprezie jaką są pokazy Fashion Week na świecie. I to naprawdę NIEWAŻNE, w ilu i jakich pokazach mogliśmy je oglądać. Każdy z nas, i każdy z naszych rodziców siedział w nocy, oglądając transmisje z pokazów, by chociaż przez minutę obejrzeć swoją córkę. To jest nieocenione i nieprzeliczalne uczucie na nic. Móc patrzeć jak nasze dzieciaki spełniają swoje i moje marzenia.

Dziękuję moim dzieciakom, za te wszystkie emocje. Raz jeszcze. Jestem z Was TAKA DUMNA!

A że szwendaliśmy się to tu to tam, mamy nawet parę zdjęć! wow!





  • ZOBACZ TAKŻE:
  • Moda
Trwa ładowanie komentarzy...